Anka miała 17 lat, kiedy uciekła z domu. Ojciec pił i bił ją i matkę, miała już dość życia w takiej rodzinie, chciała spróbować na własną rękę. Początkowo tułała się od jednej koleżanki do drugiej, spędzała każdą noc w innym miejscu. Rodzice nawet jej nie szukali, nie znali zresztą telefonów i adresów jej koleżanek, Anka podejrzewała nawet, że nie wiedzą, do jakiej szkoły uczęszcza. Bo Ania była mądrą dziewczynką, poszła do liceum, chciała zdobyć jak najwięcej wiedzy po to, aby dać sobie radę w życiu. Marzyła o studiach i wyjazdach zagranicznych - może z powodu książek, które czytała zachłannie?
Niestety, wreszcie możliwości noclegowe się wyczerpały poszła, więc do dworcowej poczekalni, sądziła, że będzie się mogła tam zdrzemnąć. Nie miała już żadnych pieniędzy, była strasznie głodna, ale spodziewała się, że rano, w szkole, koleżanki podzielą się z nią śniadaniem. W ten sposób przeżyła kilka kolejnych dni. Na szczęście, mogła się umyć w szkolnej szatni przy sali gimnastycznej, ale gdzie miała uprać odrobinę swoich ubrań, które zabrała z domu? Powoli ogarniało ją zwątpienie i rozpacz...
Tego wieczora, na dworcu, przysiadł się do niej młody mężczyzna, miał może niecałe 30 lat, i zaczął z nią sympatycznie rozmawiać: o zainteresowaniach, szkole, przyjaźni. Zapytał wreszcie o rodzinę i o to, co ona robi tak często w dworcowej poczekalni? Okazało się, że widział ją niejednokrotnie, gdy wracał z pracy do domu - codziennie dojeżdżał pociągiem.
Opowiedział mu wszystko, nagle stał się jej przyjacielem: tak bardzo potrzebowała bliskiej osoby, czuła się niczyja i niekochana.
Tomek zaproponował jej nocleg w swoim mieszkaniu. Ucieszyło ją to, ale i przestraszyło, nie znała wcale tego mężczyzny, nie wiedziała czy nie grozi jej niebezpieczeństwo z jego strony. Była jednak na tyle zdesperowana, głodna i osamotniona, że postanowiła przyjąć zaproszenie.
Tomek miał jednopokojowe mieszkanie, bardzo ładnie i miło urządzone. W pokoju stało niestety tylko jedno łóżko, a właściwie rozkładana sofa. On obiecał jednak, że nawet jej nie dotknie, kiedy położą się spać.
Dziewczyna nie do końca była skłonna uwierzyć w jego zapewnienie, ale tymczasem postanowiła nie zawracać sobie głowy tym problemem: przede wszystkim chciała się wykąpać i uprać swoje rzeczy. W czasie, gdy to robiła, Tomek przygotował ciepłą kolację, zaparzył aromatyczną herbatę, zapalił świece i postawił na stół - specjalnie dla niej! Poczuła się wyjątkowo.
Kiedy już zjedli, Ania poczuła, że nie jest w stanie kontynuować rozmowy, że musi się położyć spać i to natychmiast, prawie padła na posłanie. Noc minęła spokojnie, rano obudzili się obok siebie, jak dobrzy przyjaciele. Dziewczyna była uszczęśliwiona, teraz ona zrobiła śniadnie i podała Tomkowi do łóżka:
"czym sobie na to zasłużyłem" zapytał zdumiony
"i ty jeszcze pytasz? zawdzięczam Ci życie"
"no, nie przesadzaj, nie umierałaś"
"ale było mi już bardzo, bardzo źle. Dzięki twojej pomocy nabrałam znów chęci do życia"
"no dobrze, ale co zamierzasz zrobić dalej?"
"teraz pójdę do szkoły. Czy mogłabym po powrocie ze szkoły wejść do ciebie i odebrać wysuszone ubrania?"
"oczywiście, ale co później? chcesz wrócić na dworzec?"
"a czy mam inne wyjście? tymczasowo chyba nie.." zasmuciła się Ania
"słuchaj, jeśli chcesz... tak sobie pomyślałem, że mogłabyś zajmować się moim domem, gotować obiady, sprzątać i prać w zamian za mieszkanie tu i jedzenie. Co ty na to?"
"wiesz, myślę, że chyba... spadłeś mi z nieba" roześmiała się radośnie
"to umowa stoi?"
"tak jest"
Dokończyli śniadanie i rozeszli się, każde w swoją stronę. Ponieważ dziewczyna miała wrócić ze szkoły wcześniej niż on z pracy, dostała klucze do mieszkania. Postanowiła, że po południu wypieści całe mieszkanko i przygotuje coś pysznego do jedzenia. Umyła okna, podłogi, odkurzyła, wyprała rzeczy leżące w brudniaku no i zabrała się za gotowanie. O tym miała najmniejsze pojęcie, ale dostała przepis od koleżanki na makaron z szynką, jajkiem i pomidorem w śmietanie zapieczony w serze. Nawet nieźle jej to wyszło.
Kiedy Tomek wrócił do domu wieczorem, był bardzo zaskoczony ilością wykonanej przez Anię pracy i wydawał się być trochę tym wszystkim zmieszany.
"witaj, jak minął dzień? chyba bardzo pracowicie?"
"tak, ale wiesz, radość dodała mi skrzydeł" uśmiechnęła się dziewczyna.
"i czuję smakowity zapach... aż mi się przypomniało, że jestem głodny"
"proszę więc do stołu, zaraz zjemy kolację" zaprosiła go gestem
Spędzili miły wieczór gawędząc i opowiadając sobie różne historie: wesołe i smutne. Okazało się, że Tomek też nie miał lekkiego i przyjemnego życia, ale kiedy był na studiach udało mu się dostać dobrze płatną pracę za granicą, pojechał tam na rok i zapracował na mieszkanie, które obecnie zajmowali we dwoje. Później wrócił na studia, ukończył je i w tej chwili pracuje w wytwórni serów, dokąd codziennie dojeżdża pociągiem. Ale odkłada już pieniądze na samochód, trochę weźmie na kredyt.
Po kolacji on siadł jeszcze do komputera a ona pouczyła się chwilę, ale zmęczenie całym dniem dało się we znaki, poszła więc spać.
Rano Tomek poprosił ją, aby dorobiła klucze do mieszkania tak, aby obydwoje mogli mieć po komplecie. Załatwiła to po zajęciach w szkole, przygotowała coś na obiad i zabrała się za odrabianie lekcji.
W podobnym toku mijały kolejne dni, Ania czuła się coraz bardziej związana ze swoim nowym przyjacielem a i on odkrył, że bardzo lubi przebywać w jej towarzystwie. Nawet nie zauważyli, kiedy zbliżyli się do siebie po raz pierwszy. Chyba obydwoje czuli się poprzednio bardzo samotni i teraz nie mogli nacieszyć się bliskością drugiej osoby, takiej czułej i kochanej…
Tymczasem nadszedł dzień zakupu samochodu wymarzonego przez Tomka. To miał być sprowadzony, używany samochód. Tomek podjął z konta swoje wszystkie oszczędności i udał się do domu człowieka, który zajmował się tymi sprawami. Ania pomyślała, że ta transakcja jest chyba nie do końca legalna, ale nie chciała się wtrącać, czuła, że nie ma prawa ingerować w życie i decyzje mężczyzny, którego dopiero poznawała. No i jej pozycja u niego w domu nie była przecież do końca wyjaśniona.
Tomek wrócił uradowany, zabrał ją zaraz na przejażdżkę i zwiedzili okolice, wykąpali się w jeziorze, chociaż woda była jeszcze zimna. Później zaprosił Ankę do restauracji, żeby uroczyście „oblać” nowy zakup: było cudownie i romantycznie. Wzięli pokój w motelu i kochali się jak szaleni…
Zbliżały się wakacje i Ania pomyślała, że musi znaleźć sobie jakąś pracę sezonową, aby nie być całkowicie na utrzymaniu Tomka, wciąż czuła, ze dużo mu zawdzięcza i nie potrafi spłacić tego długu. Z piekła przeprowadziła się do (jak jej się wydawało) raju i wciąż na nowo zachłystywała się swoim szczęściem. Niekiedy obawiała się, że odejdzie ono tak nagle, jak nadeszło.
Jej przeczucie spełniło się: pewnego dnia Tomek wrócił do domu przerażony:
„Aniu, stało się cos strasznego”
„co takiego, mów” spytała przestraszona
„to auto było kradzione. I to skradzione członkowi jakiegoś gangu, czy bandy. Grożą mi, że wyląduję w rzece w betonowych butach”
„Boże…” dziewczyna zaczęła szlochać „co my teraz zrobimy?”
„nie wiem, jestem zrozpaczony. Powiedziałem, że oddam samochód, ale oni oprócz tego chcą pieniędzy”
„za co?”
„za straty moralne, za zużycie i amortyzację i wreszcie: diabli wiedzą za co jeszcze” odparł „przecież to gangsterzy!”
„masz tyle pieniędzy, ile chcą?”
„nie, skąd mógłbym mieć?”
„no to co zrobimy? Może znajdę jakąś pracę i ci pomogę? I tak chciałam pracować w czasie wakacji”
„dziękuję, skarbie, ale tak się składa, że potrzebuje dużą gotówkę na zaraz”
„a może można od kogoś pożyczyć?” spytała z nadzieją w głosie
„przecież wiesz, że nie mam nikogo…” był wyraźnie załamany
„słuchaj, musi znaleźć się sposób….” zaczęła, ale przerwał jej ordynarnie i po chamsku, był wyraźnie zdenerwowany i nie wiedział drogi wyjścia z sytuacji. Tego wieczora położyli się obok siebie w milczeniu i każde z nich rozmyślało o tym samym: jak rozwiązać problem.
Anię przebudził w nocy ból i kiedy otrząsnęła się z resztek snu, zorientowała się, że Tomek bierze ją bez przygotowania. Po prostu, gdy spała, wszedł w nią i gwałcił, obrzucając stekiem wyzwisk „zerżnę cię, ty suko, jesteś moją dziwką i mogę cię brać kiedy tylko mam na ciebie ochotę. Przynajmniej tak możesz mi się odwdzięczyć, kurwo”
Dziewczyna była tak zdumiona jego nagłą odmiana, że nie zareagowała i pozwoliła mu dokończyć to, co zaczął. Właściwie chciała udawać, że nic się nie stało, ale on rano powiedział, żeby sobie wbiła do głowy to, że jest jego własnością i może z nią zrobić wszystko, nawet sprzedać. Pomyślała, że chyba oszalał z rozpaczy i postanowiła nie kłócić się z nim, lecz przeczekać ten zły okres. Po pierwsze: nie miała dokąd pójść, pójść po wtóre: zakochała się w nim i była od niego uzależniona emocjonalnie. Mało: wiedziała, że on ją kocha a w ciągu jej już 18-to letniego życia kochała ją chyba tylko matka, a i tak nie bardzo, nie tak jak ojca, który ją poniewierał.
Kiedy wieczorem znów spotkali się w domu, Tomek powiedział, że znalazł kogoś, kto może im pomóc „ale potrzebuję też twojej pomocy. Będziesz mogła odpracować dług, który zaciągnę u pewnego faceta. Ja nie mogę dla niego nic zrobić, ale zdaje się, że ty tak”
„no widzisz, mówiłam, że znajdzie się sposób” Ania uradowała się „ a przecież wiesz, że dla ciebie chętnie zrobię wszystko, co trzeba”
„jesteś moją suczką?” zapytał z pewną dozą czułości w głosie
„nie wiem, co masz na myśli” zmieszana opuściła ramiona
„na przykład to” powiedział i uderzył ją w twarz. Później drugi raz, w drugi policzek
„dlaczego to robisz?” spytała ze łzami w oczach
„musze sprawdzić twoje zamiłowania” odparł z drwina w głosie „rozbieraj się, natychmiast”
„nie, nie chcę, po co, daj spokój, proszę”
„rozbieraj się, bo pożałujesz. I zwracaj się do mnie z należnym szacunkiem, możesz mówić <Panie>”
„to nie jest śmieszne, przestań” prawie płakała
Wtedy on wyjął z szafy pasek i zaczął bić ją po pupie, nogach i gdzie się jeszcze dało.
„Będziesz wypełniała moje polecenia?!”
„tak..” wyszlochała
„no to: rozbieraj się”
Anka rozebrała się ale czuła się strasznie, Tomek kazał jej przełożyć się przez oparcie fotela i dal jej jeszcze kilka klapsów, po czym włożył jej rękę między nogi. Ku jej zdumieniu była wilgotna…
„wiedziałem, że jesteś suką, wspaniale, mam co do ciebie wyjątkowy plan” uśmiechnął się z zadowoleniem.
Następnie kazał jej wziąć prysznic, ubrać się wyzywająco w przyniesione przez siebie ciuchy i umalować a także ułożyć fryzurę. Na pytanie, po co ma to zrobić, odparł, że zabiera ją do klubu nocnego, aby się trochę rozerwać.
Pojechali w jakimś nieznanym kierunku, dość daleko, chyba ze 100 kilometrów. Kiedy wysiedli z samochodu, Anka nie miała pojęcia, gdzie się znajduje, co to za miejscowość.
Weszli do dużego budynku, jakby pensjonatu i zeszli do „piekiełka”. To był rzeczywiście nocny klub, z ulgą zauważyła dziewczyna. Siedli przy stoliku, na scenie przy rurach wyginały się dwie śliczne dziewczyny i wyciągały pieniądze od napalonych mężczyzn.
Tomek zamówił szampana, kiedy kelner zrealizował zamówienie, przyniósł jednak 3 kieliszki i powiedział, ze właściciel daje im ten trunek na koszt firmy, ale przyjdzie się z nimi napić. Mężczyzna zareagował tak, jakby było to coś naturalnego, wiec i Ania postanowiła się niczemu nie dziwić. Sączyli napój i wtedy podszedł szef całego tego obiektu.
„witam, witam” ucałował jej dłoń „podziwiam pani chęć niesienia pomocy ukochanemu mężczyźnie, to chwalebne, dziś rzadko się zdarza”
„skąd pan o tym wie?”
„Tomek mi opowiedział, jako, ze dotyczy to również mnie. Pożyczam mu potrzebną kwotę a pani pracując u mnie, odda te pieniądze”
„co miałabym u pana robić? W jakim charakterze będę pracowała” zapytała dziewczyna, lekko przestraszona
„może pani być kelnerką, albo po przeszkoleniu barmanką, lub tancerką… mamy też inne usługi, ale o tym później”
Ania pomyślała, że nie podoba się jej to wszystko, ale nie wiedziała, jak ma się zachować. Była przecież jeszcze niedojrzałą kobietką. Nie do końca rozumiała swoja rolę w tym wszystkim.
Kiedy zaszumiał w głowie szampan, poszli zatańczyć na parkiet. Wyluzowana po alkoholu wyginała się kusząco. Właściciel klubu uśmiechał się z aprobatą zza stolika, świat nagle wydał się jej kolorowy.
Później był jeszcze jeden szampan, i jeszcze… sama nie wiedziała, kiedy wylądowała w pokoju na górze i spała chyba do południa. Obudziła się z okropnym bólem głowy, jak to się zdarza po nadużywaniu alkoholu.
Zaczęła się rozglądać i zauważyła, że jest w pokoju zupełnie sama „może Tomek jest w łazience” przemknęło jej przez myśl. Ale z łazienki nie dobiegały żadne odgłosy. Wstała, więc i zajrzała tam: rzeczywiście, nie było nikogo. Postanowiła umyć się i wyjść z pokoju na poszukiwania. Kiedy jednak już była odświeżona, drzwi pokoju otworzyły się i wszedł obcy mężczyzna.
„witam nową dziewczynę” powiedział uprzejmie „jesteś na pewno spragniona i głodna” – mówiąc to, postawił tacę na stolik. „posil się i odpocznij, zaczynasz pracę wieczorem, masz wiec trochę czasu na to, aby dojść do siebie. Ale w pracy raczej nie pij, szef tego nie akceptuje, możesz mieć nieprzyjemności. Z tego co wiem, nie wyrzuci cię z pracy, bo musisz odpracować dług, ale możesz zostać surowo ukarana”
„nie rozumiem, o co tu chodzi? Mam zacząć pracę od dziś? Co będę robiła?” spytała Ania zasłaniając się ręcznikiem
„ach, jeszcze nie wiesz. Powiem ci więc: będziesz przyjmowała mężczyzn, zabawiała ich rozmową lub seksem, zależy co będą chcieli i za co zapłacą.”
„to niemożliwe” wyszeptała „ja nie mogę, nie potrafię”
„wszystkie tak mówią na początku, ale przyzwyczajają się. Ty też się przyzwyczaisz”
„czy nie ma innej możliwości? Czy mogłabym porozmawiać z właścicielem?”
„przekażę mu twoja prośbę. A teraz zjedz coś i ubierz się w peniuar. Ubranie na wieczór przyniosę za chwilę.”
„dziękuję” powiedziała zrezygnowana dziewczyna.
Mężczyzna z obsługi zamknął drzwi na klucz, nie było wiec szansy na ucieczkę czy chociażby wyjście i rozpoznanie sytuacji. Rzuciła okiem przez okno: była właśnie na drugim piętrze, nikłe szanse na to, aby wydostać się tamtędy. Poza tym, należałoby dodać, że dziewczyna nie miała w sobie woli walki. Była zawsze ofiarą, od dziecka została tak „wyszkolona” i na pewno nie pomyślałaby poważnie o tym, ze może rzeczywiście uciec. No i Tomek… chciała mu pomóc, za wszelką cenę.
Przed wieczorem przyszedł do niej właściciel, kazał mówić na siebie Łestmen. (hi hi hi – przypis autorki)
„słyszałem, że chciałaś ze mną mówić”
„tak… po prostu obawiam się, ze nie potrafię być dziwką”
„z tego, co wiem, będziesz wspaniałą dziwką, nie martw się” uśmiechnął się Łestmen „ale muszę przyznać, że bardzo mi się podobasz i chętnie zostawiłbym sobie ciebie dla siebie. Niestety, dług trzeba spłacić będziesz więc musiała przyjmować klientów.”
„czy nie mogłabym pracować jako kelnerka?” uchwyciła się Anka tej szansy
„niestety, nie. Tak się składa, że mam komplet kelnerek. Poza tym, dług jest duży a kelnerki zarabiają o wiele mniej, niż może <wyciągnąć> taka wspaniała, młoda dziewczyna jak ty.”
Ania pochyliła głowę, było jej miło i strasznie. Nie wiedziała, co odpowiedzieć.
„dzisiaj zaczynasz, wiec nie będziesz siedziała z innymi dziewczynami na dole. Nie musisz czekać na klienta, to on czeka już na ciebie. Każdy pragnie być pierwszym” uśmiechnął się
„ale może pokażesz mi, co potrafisz? Bo twój chłopak niewiele mi opowiedział”
„co to znaczy? Co chcesz wiedzieć?”
”załóżmy, że jestem klientem. Jak się zachowasz?”
„nie wiem, nie mam pojęcia” wyszeptał z rozpaczą w głosie
„hmm... może to i dobrze… będzie widział, że naprawdę jesteś jeszcze niewiniątkiem. No dobrze, czego chcesz? Może jakieś gazety, książki, żebyś się nie nudziła?”
„bardzo dziękuję, może jakieś kolorowe czasopisma dla zabicia czasu”
„przyślę kogoś z gazetami i ciuchami dla ciebie. Kolację możesz zjeść z gościem, chcesz?”
„nie wiem, czy byłabym w stanie cos przełknąć… „ zaczęła
„dobrze, to przyślę ci też niebawem cos do zjedzenia”
„dziękuję” spojrzała na niego i poczuła, że jeszcze chwila a na pewno się rozpłacze.
Popatrzył na nią dziwnym wzrokiem i wyszedł.
Po jakimś czasie ktoś przyniósł przekąskę, ubranie, gazety i jakąś książkę, beznadziejnego Harlequina. O dziwo, ubranie nie było jakieś szczególnie wyzywające: dostała jasne długie jedwabne spodnie i czarną obcisłą bluzeczkę, czarne klapki na stopy i bieliznę. Wszystko dobrze pasowało, musieli widocznie wziąć na wzór te ciuchy, które zabrali, kiedy się kąpała.
Zjadła coś i wypiła herbatę, po czym zajęła się czytaniem. Makijaż wykonała już wcześniej, nie miała więc nic do zrobienia. Czekanie męczyło ją strasznie, ale jakoś przetrwała do momentu, kiedy otworzyły się drzwi. Nie ujrzała w nich jednak klienta, lecz znanego jej już faceta z obsługi.
„chyba masz szczęście” uśmiechnął się „szef zaprasza cię do knajpy na drinka”
„naprawdę? Nie do klienta?”
„nie, zapragnął nagle twojego towarzystwa”
Prawie podskoczyła z radości i nadziei, że być może dostanie jednak inną pracę i udała się na dół, do stolika Łestmena (hihihihi – ciągle mnie to ubawia – przypis autorki)
„witaj, Mała” powiedział mężczyzna „napij się ze mną”
„nie wiem czy mogę? Jestem w pracy czy nie?” zapytała kokieteryjnie
„nie jesteś. Zmieniłem zdanie. Jesteś brylancikiem i nie oddam cię nikomu innemu. Szkoda cię do takiej pracy, zapłaciłem więc dług twojego Tomka. Ale za to musisz zostać ze mną”
„ale ja go kocham” wyrwało się Ance
„chyba żartujesz” oniemiał „takiego skurwiela?”
„dlaczego tak o nim mówisz?”
„jak to, nie domyślasz się? Przecież on dostarcza mi takie biedne dziewczyny, takie samotne i smutne jak ty. Zamiast pomagać, pogrąża je. Mieszkanie, w którym byliście razem, należy do mnie a on nigdy w życiu nie jechał pociągiem, ma kilka samochodów a na dworcu szuka łupów”
„o, Boże” jęknęła Ania „ale dałam się zwieść”
„nie martw się, nie ty jedyna. Teraz mieszka już z kolejną”
Dziewczyna myślała, że zemdleje, zrobiło się jej słabo. Krzysztof (bo tak miał na imię Łestmen) podał jej szklankę z drinkiem i powiedział „wypij do dna, polepszy ci się nastrój. Nie martw się, zaopiekuję się tobą, jeśli dojdziemy do porozumienia.”
„a jeśli nie?’ spytała pomiędzy jednym łykiem a drugim
„wtedy wrócisz do pracy. W końcu zapłaciłem za ciebie dużo kasy”
„proszę, nie każ mi tego robić, nie chcę tak pracować. Oddam ci pieniądze, kiedy tylko uda mi się coś znaleźć, jakąś pracę. Jestem uczciwą dziewczyną i możesz mi wierzyć”
„jesteś przede wszystkim dzieciakiem. Ale wierzę ci. Tylko, że ja nie chcę abyś pracowała. Masz mieć czas dla mnie i nikogo innego. Możesz się nadal uczyć, bo wiem, ze chodzisz do liceum. Ale musisz być tylko ze mną i tylko dla mnie.”
Pochyliła głowę nad swoją szklanką i sączyła go dość długo, żeby ukryć zmieszanie i pomyśleć. Nie wiedziała, czy będzie w stanie być dla tego akurat mężczyzny: miał chyba jeszcze raz tyle lat, co ona i chociaż był zadbany, opalony i ogólnie mówiąc przystojny, to jednak obawiała się jego „zepsutego” wnętrza. „Ktoś, kto prowadzi taki biznes musi być niemalże bandytą, jak mogłabym mu zaufać, jak żyć z takim?” myślała gorączkowo.
Tymczasem Krzysztof nie oczekiwał jeszcze odpowiedzi, wstał i poszedł zwrócić na coś uwagę barmanowi.
Ania wypiła swojego drinka i siedziała bezradnie, nie wiedząc, co zrobić ze sobą. Łestmen zapytał ją znienacka:
„nie lubisz tańczyć?”
„nie wiem sama, nie znam rozrywek, miałam dość trudne dzieciństwo” odparła smutnym głosem dziewczyna
„no to chodź, zatańczymy razem. Chociaż ja też nie umiem” uśmiechnął się Krzysiek
Muzyka była głośna i szybka, on jednak przytulił ją mocno do siebie. „wiesz” szepnął jej do uszka „robię się sentymentalny, chyba powinienem zrezygnować z tej agencji. Jakoś nie potrafiłem uczestniczyć w dziele zepsucia ciebie. Jeśli mnie nie chcesz, to możesz odejść, jesteś wolna. Ale byłoby miło, gdybyś ze mną została. Nie pragnąłem żadnej kobiety tak jak ciebie od czasu, kiedy porzuciła mnie żona”
Wlepiła w niego swoje wielkie, sarnie oczy. I gdy napotkała jego źrenice, zmieszana spuściła wzrok
„wiesz dobrze, że nie mam dokąd pójść. Pójść do domu nie wrócę za nic w świecie. Ale kiedy zostanę z tobą, nie przeszkadza ci, ze robię to z rozsądku a nie z uczucia”
„trochę przeszkadza. Ale może kiedyś zapłoniesz do mnie jak pochodnia?”
„wtedy ucieknę od ciebie, żebyś nie mógł mnie zranić”
„tak bardzo cię skrzywdził? Oj, przejadę się ja po nim” zagroził Krzyś myśląc o Tomku
„nie tylko on, to całe życie mnie skrzywdziło”
„na szczęście jesteś jeszcze młoda, mam nadzieje, że będziesz szczęśliwa. Mam szczere chęci pomóc ci w życiu, uwierz mi, że nie żywię złych zamiarów”
„nie wiem, dlaczego, ale wierzę ci”
„cieszę się. Chodź, napijemy się czegoś. Z procentami czy bez?”
„nie wiem, a jak chcesz?”
”z uwagi na to, że jesteś małolatą, proponuję dla odmiany wypić coś bezalkoholowego”
„dobrze, to poproszę po prostu herbatkę. Boli mnie trochę żołądek, to po wczorajszych ekscesach”
Po chwili siedzieli przy stoliku służbowym nad herbatkami, zatopieni w cichutkiej rozmowie. O czym szeptali? Nie wiem, niegrzecznie byłoby, podsłuchiwać. Ale z tego, co się orientuję, on powiedział jej, że nie weźmie jej ani dziś ani jutro, że chce, aby w niej zrodziło się uczucie ku niemu i dopiero wtedy, może…
Mówił jeszcze o przyszłości, o tym, że jeśli będzie chciała i będą wtedy razem, może iść na studia, on zapewni jej utrzymanie, środki do życia, a także przyjemności. Czy ją kupił?
Na pewno, ale może nie tylko za pieniądze i wizję tego, co może dzięki niemu osiągnąć? Może bardziej ujął ją tym, że zakochał się w niej, takiej spragnionej czyjejś miłości, tak suchej jak piasek na pustyni, jak gąbka na długo wyjęta z wody? Może właśnie tak, może tym, może za to…?
Ot, historia z marginesu jakich wiele, a jakie nigdy nie kończą się takim happy endem.