moje zycie, moja tworczosc
  Jak to z karpiami było
 

Posłuchajcie, co mi się kiedyś przytrafiło.

To był piękny, przedwigilijny wieczór. Weszłam do łazienki i humor popsuł mi widok karpia pływającego w wannie. „Nie dość, że nie mogę się wykąpać, to jeszcze przypomina mi o tym, że przed samymi Świętami Bożego Narodzenia trzeb będzie popełnić jeszcze jedno morderstwo na świecie”

Ciężko westchnąwszy wycofałam się do pokoju i siadłam na kanapie. Nagle, w mojej głowie rozbłysła myśl: „a może tak uprzyjemnić karpiowi ostatnie chwile? Tak, tak zrobię!”

Wróciłam do łazienki, usiadłam obok wanny, włożyłam rękę do wody i pogłaskałam go po grzbiecie. Prawie parsknął zdziwiony nieoczekiwanymi czułościami.

- opowiem ci bajkę, chcesz? – spojrzałam na niego i wydawało mi się, ze machnął przyzwalająco płetwą ogonową

- dawno, dawno temu, bardzo daleko stąd istniała niewielka kraina, w której żyły sobie dwunożne karpie – spojrzałam na rybę i zauważyłam błysk w jej oku, postanowiłam więc kontynuować – Karpie te chodziły ulicami, załatwiały różne sprawy, pracowały, a kiedy wyjeżdżały na weekend – wtedy wykorzystywały fakt posiadania skrzeli i całe dwa dni moczyły się w jeziorach nie wychodząc w ogóle na brzeg. I wszystko byłoby dobrze – ciągnęłam moją opowieść – gdyby nie pewien nadmiernie leniwy karpik. Nie chciało mu się wychodzić z jeziora i wracać do miasta. Wyruszył więc na poszukiwania karpiej czarownicy. Nie było to łatwe zadanie: musiał pójść daleko, daleko, przez las, do innej krainy jezior. Ale jego trud się opłacił: znalazł czarownicę zagrzebaną w mule na dnie jeziora. Jakież było jego zdziwienie, gdy ją zobaczył! Nie miała nóg, lecz przepiękną płetwę ogonową! Znać było, że nie chadza ona nigdzie, lecz całe życie spędza w jeziorze!

- kochana czarownico, zechciej i mnie obdarować takim pięknym ogonem zamiast tych dwu słupów!

- hmmm.. dziwne żądanie.. – wystękała – czy wiesz, ze jeśli zmienię chociaż jednego z was, wszystkie inne karpie też stracą swoje nogi?

- a co mnie to obchodzi! Zrób to, proszę, jeśli potrafisz, bo ja już nigdy nie chce chodzić do pracy!

- dobrze, spełnię twoją prośbę, ale pod jednym warunkiem

- jakim?

- oddasz mi twój głos, bo mój się już nieco zużył – zachrypiała

Karpik był tak zdecydowany na zdobycie pięknego ogona i spędzenie reszty życia w jeziorze, że nie słuchał głosu własnego rozsądku:

- dobrze, bierz mój głos i nogi i dawaj ogon, byle szybko!

Trach, ciach, błysk! Zamulił się muł, zmętniała woda i kiedy znów powróciła podwodna widoczność, karpik z satysfakcją zobaczył, ze znajduje się w pozycji poziomej. Niestety, nie mógł odwrócić głowy aby zachwycić się pięknem swojego ogona, pozostała mu więc tylko nadzieja na to, ze jest równie piękny, jak ten czarownicy.

Wkrótce jeziora zaczęły zapełniać się karpiami. Żaden nie miał już nóg. Ale nie było wiadomo, czy mają pretensje do kogoś, bo przecież straciły również głos!

Podobno żyje gdzieś wróżka, która może odczynić czar, ale karpik skazał wszystkie inne na mieszkanie wyłącznie pod wodą, jakże więc dotrzeć do wróżki?

Dlatego teraz ludzie jedzą bezbronne karpie, które nic nie mogą poradzić, aby zmienić ten stan rzeczy- zakończyłam bajkę spoglądając znowu na mojego karpia.

Kiedy usłyszał ostatnie słowa, parsknął a w końcu odezwał się

- kto ci opowiedział te bredni?

- aaa.. gdzieś przeczytałam – odpowiedziałam przestraszona – gadający karp? Przed Wigilią?

- wyobraź sobie, że tak. Mieszkałem blisko czarownicy, pomagałem jej i w nagrodę dostałem głos. Ale co mi z tego, i tak jutro pójdę pod nóż – posmutniał a w rybim oku zalśniła łza

- czekaj, czekaj – powiedziałam – a może jest jakieś wyjście z tej sytuacji?

- no nie wiem- odparł – może ta dobra wróżka mogłaby pomóc?

- tak, ale gdzie ją znaleźć?

- nie wiem – opuścił głowę – może spróbujesz?

- a gdzie się będę do tego czasu kapała?

- ojej, ty o takich przyziemnych sprawach, zamiast myśleć, jak uszczęśliwić sporą część mieszkańców Ziemi – był wyraźnie niezadowolony

- wiesz, zawsze chciałam czynić dobro. Zgoda, pomogę wam – uśmiechnęłam się wstając.

W tamtą Wigilię, na wieczerzę zjedliśmy groch z kapusta i przechodzonego śledzia w oleju. Do dziś nie zażywam kąpieli, lecz biorę po prostu prysznic. I nie ustaję w poszukiwaniu Dobrej Wróżki, która potrafi odmienić los….

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 10 odwiedzający (16 wejścia) tutaj!  
 
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja