moje zycie, moja tworczosc
  Miłośniczka adrenaliny
 

Opowiem Wam historię pewnej kobiety, która niesamowicie mocno lubiła podnoszący się poziom adrenaliny, który gdy już sięgnął zenitu, spadał, kiedy kołysał ją w swoich ramionach nowy kochanek. Załóżmy, że miała na imię Klara. Nasza Klara była mężatką, średnio szczęśliwą w związku, który stworzyła kilkanaście lat temu wraz ze swoim partnerem a później mężem. Po roku małżeństwa doczekali się potomka płci żeńskiej, której to córeczce nadali wdzięczne imię Petronela. Narodziny Córki mają dla tej historii o tyle duże znaczenie, że właśnie po urodzeniu dziecka, Klara zaczęła na nowo zauważać istnienie płci "brzydkiej". Dzięki dobrodziejstwu, jakim jest internet (ależ Wy, czytający, wiecie o tym najlepiej!!!) Nasza bohaterka łatwo nawiązywała nowe znajomości. Pomagał jej w tym wrodzony wdzięk i seksapil, którym dosłownie emanowała. Typowym dla Klary zachowaniem było porzucanie kochanków po pierwszych zbliżeniach seksualnych. Nie interesował ją stały związek z jakimkolwiek mężczyzną oprócz męża, szukała, bowiem wyłącznie nowości. Dlaczego, zapytacie? Ano, dlatego, że pierwsze spotkanie niosące ze sobą niepewność, nieśmiałość, tremę, a nawet lekki strach dostarczało jej adrenalinę, którą po prostu uwielbiała. Pewnego razu umówiła się z kolejnym mężczyzną: był to młodszy od niej o dwa lata kawaler z wyboru i zamiłowania. Początkowo dziwiło ją to, że młody, przystojny człowiek nie chce na stałe kobiety, żony... nie myśli o pozostawieniu po sobie potomstwa. Po jakimś czasie zrozumiała jego punkt widzenia, czuła podobnie, chciałaby podobnie, ale dla niej było już za późno: poczucie obowiązku, odpowiedzialności nie pozwalały porzucić Rodziny dla spełnienia własnych marzeń. Spotkali się w pewnej restauracji, dajmy na to w mieście Poznań, ale równie dobrze można by tę historię umiejscowić w Krakowie, Pcimiu Wielkim, Berlinie - wszędzie można znaleźć podobnych ludzi z problemami, wątpliwościami, samotnych... Klara od pierwszego momentu poczuła, że bardzo lubi obcego przecież mężczyznę, ale czyż nie czuła się w jego obecności tak, jakby znali się już kiedyś, dawniej i teraz po prostu odnawiali starą zażyłość? I tu automatycznie pojawił się problem: jak umówić się z takim, w gruncie rzeczy, cudownym mężczyzną, gdzie nie można liczyć na odrobinkę nawet adrenaliny? I jak zdecydować się uprawiać seks z kimś, kogo chciałoby się traktować po bratersku? Postanowiła odsunąć te rozważania na jakiś późniejszy, nie określony bliżej, czas... Co czyniła w tym okresie życia nie jest dla nas istotne, dlatego pominiemy milczeniem minione chwile, dość, że w końcu postanowiła jednak umówić się z Konradem: niech się dzieje co chce. Poszli razem na jakąś imprezkę, co okazało się totalnym niewypałem: zamiast się bawić, rozmawiali jak dawno nie widzący się przyjaciele. Po kilku godzinach, Klara zapragnęła jednak poznać smak jego ust, poprosiła, więc aby ją pocałował. Spełnił tę prośbę i zrobił to z takim mistrzostwem, że kobieta zdziwiona poczuła, iż wilgotnieją jej uda. Całowali się bez pamięci, bez wstydu, bez jakichkolwiek zahamowań... Aż wreszcie podjęli decyzję o spędzeniu wspólnie kilku godzin sam na sam. Pojechali oczywiście do niego. Klara miała ochotę rzucić się na Konrada, ale ten zapowiedział, że ponieważ kazała mu na siebie długo czekać, on w rewanżu "pozwoli" jej tego wieczoru czekać na rozkosz, której przedsmak zdążyła już poczuć "teraz ja jestem panem sytuacji" - wyszeptał namiętnie do jej spragnionego uszka... Klara z radością uległa kochankowi: od bardzo już dawna marzyła o kimś, kto zająłby się nią, dostarczył jej rozkoszy wypływającej z całowania i delikatnego pieszczenia jej ciała. Całe lata mięły od czasu, kiedy mężczyzna badał i odkrywał jej strefy erogenne, a to takie przyjemne uczucie: być badaną i odkrywaną na nowo... pamiętacie je jeszcze? Stopień nawilżenia ud kobiety wzrastał z ogromną mocą wprost proporcjonalnie do zwiększającej się ilości pocałunków i pieszczot. Nareszcie osiągnęła taki stan, w którym gotowa była zrobić w s z y s t k o, aby osiągnąć uwolnienie od niewyobrażalnego napięcia spowodowanego podnieceniem. Była w takim stanie odurzenia endorfinami, że stało jej się zupełnie obojętne, czy Konrad zabezpieczy się zanim w nią wejdzie, czy też nie. Nie zabezpieczył się i kochali się jak szaleni, jej głośny krzyk gromkim echem odbijały puste ściany przedpokoju. Odpoczynek po orgazmie tez był niezywkły i zwyczajny jednocześnie: położyła głowę na jego piersi, było jej tak dobrze, spokojnie, wyciszyły się emocje. Znacie jeszcze to uczucie? Pamiętacie, jakie jest cudowne? Tymczasem zaczynało świtać, Klara musiała ubrać się i wrócić do domu, to bolało, ale nie było innej rady. W domu zdrzemnęła się jeszcze ale rano obudziła ją córeczka, chodziła więc cały dzień taka lekko nieprzytomna z rozmarzonymi oczami. W poniedziałek postanowiła odwiedzić Konrada, nie mogła wytrzymać bez niego kolejnego dnia, lecz jakie było jej zdziwienie, kiedy okazało się, że pod adresem, który podała taksówkarzowi, nikt nie mieszka! Weszła do opustoszałego mieszkania, zszokowana i przestraszona, ale musiała dowiedzieć się, co się stało. Spróbowała zadzwonić do niego na komórkę, ale okazało się, że wybierany przez nią numer nie istnieje. Coraz bardziej się denerwowała, jaka mogła być przyczyna tak dziwnego i nagłego zniknięcia mężczyzny? Otworzyła drzwi do pokoju, w którym nie była tamtej nocy, chciała sprawdzić, co też tam zobaczy. Na podłodze widniał narysowany pentagram, leżała częściowo podarta i spalona Biblia, znalazła też szczątki włosów, skóry, zbeszczeszczony krzyż... Poczuła przejmujący chłód, tak jakby ktoś wpuścił do mieszkania lodowate powietrze, odwróciła się, ale nie zauważyła nikogo, okna i drzwi były pozamykane. Ogromna pięść strachu ścisnęła jej gardło, rzuciła się do panicznej ucieczki i biegła tak długo, aż niemalże omdlała. W domu zachowała kamienną twarz, potrafiła to robić, nauczyła się przez kilka lat, w czasie gdy była chora na depresję i ukrywała ten fakt przed otoczeniem, wewnątrz niej jednak, szalał niepokój i lęk. Na drugi dzień, zamiast pójść do pracy, pojechała znowu TAM. Zadzwoniła do drzwi, które wyglądały całkiem inaczej niż poprzedniego popołudnia. Otworzyła jej kobieta, którą zapytała o Konrada. Okazało się, że nie mieszka tu i nie słyszano nigdy o nim. "Popadam w paranoję" pomyślała Klara, przerażona już do granic możliwości. Nie poszła tego dnia do pracy, włóczyła się po mieście, nie wiedząc,  co począć ze sobą. Nogi jakoś same, bez udziału jej mózgu, zaprowadziły ją na dworzec kolejowy, stanęła na peronie jakby czekała na nadjeżdżający właśnie pociąg. Gdy wtaczał się już na tor ktoś z tłumu za nią wyskoczył, wzbił się nad ziemię ponad torami i... lokomotywa uderzyła go z taką siłą, że ciało rozbryzgnęło się czerwienią wokoło. Zrobiło się jej słabo i niedobrze, chciała wymiotować, gdy spostrzegła, że nieżyjący przecież mężczyzna wstał i podszedł do niej, mówiąc: "nie patrz z takim przerażeniem, Klaro... za jakiś czas będziesz mi zazdrościła", po czym zniknął. Ocknęła się w szpitalu, nie miała pojęcia, co działo się z nią przez kilka ostatnich godzin i chyba nie chciała wiedzieć. Wciąż przed oczami miała tego mężczyznę i krew oraz głuchy dźwięk miażdżonych przez żelazo kości. Obok stał mąż, matka, córeczki nie przyprowadzili, była zbyt mała. Klara jednak bardzo żałowała, chciała ją przytulić, uciec przed światem w ramiona dziecka. Nie miała ochoty rozmawiać z bliskimi, lekarz wytłumaczył im, że jest w szoku, że to minie, nie ma powodu do większego niepokoju. "Oby to było takie łatwe jak mówisz" pomyślała załamana kobieta. Po wieczornym obchodzie, lekarz prowadzący przyszedł do jej pokoju, zamknął drzwi i zapytał: "Czy pani wie o tym, że jest chora?" "Chyba tak.. powinnam skorzystać z pomocy psychiatry" - odparła. "Nie, nie o takiej chorobie myślałem. Zrobiliśmy badania, Pani jest nosicielką wirusa HIV" Myślała, że umrze natychmiast, że nie przeżyje ze świadomością noszenia w sobie tego, czego tak bardzo się wszyscy obawiają. Los jednak nie był na tyle litościwy i kazał jej żyć i myśleć o tym, iż nigdy już nie przytuli swojej ukochanej córeczki... Gdy nastała noc, ubrała się w "cywilne" ubranie i wymknęła potajemnie ze szpitala. Wiedziała, że musi zniknąć, zanim nastanie ranek. Nie wiedząc po co to robi, poszła do mieszkania, w którym przeżyła swoje ostatnie miłosne uniesienia. Wszystko wyglądało tak, jak tamtego wieczoru i nawet drzwi otworzył jej .. Konrad! "Wiesz już?" zapytał "Wiem. To Ty?" zapytała "Tak. Ale nie miej do mnie żalu. I nie bój się, pomogę Ci" zapewnił Zaśmiała się gorzko: "Jak? Ty.. szatanie! Nikt nie może mi pomóc, a już na pewno nie Ty" "Skąd wiesz? Nie znasz moich możliwości." "I nie chcę poznać" odparła "Ale co zrobisz?" spytał "Dokąd pójdziesz? Ja mogę się Tobą zająć, nie będziesz samotna" "Zawsze jestem samotna. Nie kuś. Nikt nie może nic poradzić na uczucie samotności, ono jest z nami zawsze, obojętnie z kim byśmy nie byli" "Nieprawda, mam ogromną moc, mogę Cię uszczęśliwić" obiecał "Jeśli pozwolisz: nie uwierzę Ci" powiedziała z mocą w głosie. Wtedy stała się rzecz straszna, na jej oczach rozpadł się iluzoryczny wizerunek i zamiast pięknej twarzy Konrada zobaczyła przed sobą odrażającą maskę potwora, ociekającego śluzem, o wyszczerzonych kłach. Wybiegła na ulicę. Wszystko wokół spowijała gęsta mgła, szła jak otoczona watą, po omacku. To wszystko, co wydarzyło się ostatnio było jak senny koszmar. Na koniec trafiła znów na dworzec. Pomyślała, że wczorajszy samobójca miał rację: zazdrościła mu. Ale co broniło jej pójść w jego ślady? Stanęła na peronie czekając na nadjeżdżający pociąg. Już miała odbić się i skoczyć, gdy nagle spostrzegła szatańską twarz odbitą jakby, wypaloną z przodu lokomotywy i usłyszała "tak, właśnie tak, to najlepsza droga dla Ciebie". Całą siłą woli jaka jej pozostała, wycofała się w bezpieczne miejsce, pociąg przetoczył się i .. zniknął. W ciągu kilku zaledwie dni poznała cały sens istnienie. Była chora i niebezpieczna dla najbliższych, ale już nie dla siebie. Wiedziała, że będzie walczyła do samego końca, samotna jak zawsze...

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (4 wejścia) tutaj!  
 
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja