wiatr owiewa mi twarz
rozrzuca bezładnie kosmyki włosów
wiatr kusi i namawia
"leć ze mną, leć ze mną"
a ja bronię się coraz słabiej
kiedy czuję jego podmuch
gdy małe włoski podnoszą się
a skóra delikatnie kurczy
on znowu mówi do mnie
"leć ze mną, leć ze mną"
a ja bronię się coraz słabiej
gdy ogarnia mnie chęć nieodparta
poddać się jego skrzydłom
odlecieć w dal, w Polskę
i gdy znowu mówi do mnie
"leć ze mną, leć ze mną"
kurczowo chwytam się dziecka
przytulam i czuję jego maleńkie dłonie
wiem, że zostanę...
- zaparzam filiżankę gorącej czekolady -
|